"Nie jest dobrze, gdy Twój duch lub Twoje serce jest niespokojne." (Exupery)
- Kinga Zając-Łęgowska

- 6 cze 2024
- 2 minut(y) czytania
Jak to jest, gdy się ma już to posklejane, "mam nadzieję" serce ? I kiedy wreszcie zaczynasz dostrzegać i zaczynasz na nowo czuć i pragnąć ? Odpowiem ci, że ten proces rekonwalescencji trwa już u mnie dokładnie 22 miesiące.. okrutne 22 miesiące i jak tylko, o tym w ten sposób myślę, coś próbuje mnie zepchnąć... znowu w ten najdalszy kraniec mroku... ale nie chcę tak myśleć... stoję więc w tym "bezpiecznym" dla mnie miejscu. Próbuję Ci opowiedzieć mój kochany Przyjacielu... jak to jest u mnie.
Jak to jest, kiedy ponownie zaczynasz widzieć. Te małe promyczki słońca, które jeszcze otoczone są masą szarobrunatnych chmur burzowych, deszczowych, gradowych... i wieje huczny wiatr na zewnątrz, a ty stoisz parę kroków przed progiem swojej "bezpiecznej" jaskini? Z jednej strony, tak bardzo pragniesz przegonić te wszystkie chmury, które tak przerażają cię przed wyjściem . A jednak uświadamiasz sobie sprawę, że to nie ty masz na to wpływ - albo nawet nie chcesz mieć takiego wpływu. Deszcz zacznie padać, a klej i bandaże popuszczają.... I myślisz, że znowu zapadnie mrok i zimno. Bardzo boisz się, że te posklejane serce zaraz się rozsypie na nowo. I tak kolejny raz, tak strasznie boisz się.... Bo to na nowo posklejane serce, czuje niepokój, a dusza się trwoży, że znowu zbłądzi....
Wiesz mój kochany Przyjacielu, kiedy stoisz i próbujesz zrobić ten mały kroczek do przodu, i gdy ścisk serca mówi ci, że nie może... bo nie potrafi jeszcze.... bo jak to może być, że Twój ruch nie spłoszy płomyczka nadzieji, że serce się nie rozklei, że to co na chwilę oświetliło Ci drogę.... zaraz nie zgaśnie?
Właśnie na tym etapie jestem. Bardzo się boję. I właśnie dlatego, jest ten pamiętnik.
Chciałabym abyś zrozumiał co czuję. I tak jak prosiłam 22 miesiące temu, o to by ktoś przyniósł mi, moje potrzaskane serce jeszcze raz.... bo potrzebuję czasu aby się z Nim utulić..... tak teraz też proszę, zrozum, że bardzo się boję. I ten strach jest okropny. Staram się aby słowa psalmu, do mnie dotarły....
"Nie bój się, bo Ja jestem z tobą, nie lękaj się, bo Ja jestem twoim Bogiem! Wzmocnię cię — tak, ześlę ci pomoc. Wesprę cię prawicą mej sprawiedliwości! (Izajasza 40,10)
Wiem, że jesteście obok..... właśnie to ostatnim razem starałam się powiedzieć.
Ale proszę jeszcze raz o czas.... Nie utulę ponownie już mojego Serduszka. Ale jest posklejane, i teraz proszę Was o czas i zrozumienie. O czas i wsparcie. Nie wiem, ile tego czasu tym razem będę potrzebować. Ale Wasze dłonie niczym łańcuch życia, kierowane przez Boga na pewno pomogą mi wyjść... i już się nie bać. Może odzyskam spokój serca i ducha. I dzięki Wam mam nadzieję.

Wczoraj był 5 .... właśnie wczoraj mineło 22 miesiące od kiedy zawalił się mój Świat. A serce rozsypało w pył. Ale wczoraj, którego się bałam i określałam jako zły dzień.... aż do 7-go każdego miesiąca... usłyszałam coś dobrego.... Dziękuję Pani Doktor, za to jak Pani dała mi czas. Pani wie...
Marysiu Słowińska - wszystkiego najlepszego, Twoje Święto! Czyli mogą być dobre dni, w te dla mnie najczarniejsze cyfry świata. Pan Bóg niech Błogosławi Ci i Twojej Rodzinie, na każdy dzień ;*
"Napiszę pieśń o ciszy...
ciszy, która chroni Cię
gdy podążąsz za myślami" (Exupery)



Komentarze